17, 18 lipca 2009 Trening w Warszawie i „szlak otwocki”.
17, 18 lipca 2009 Trening w Warszawie i „szlak otwocki”.
Do rozpoczęcia zawodów pozostało już niewiele. Ostatnie dni spędziliśmy robiąc przygotowania oraz trenując w niepewnych i trudnych warunkach pogodowych. Trzeba przyznać, że w tym sezonie o takie właśnie warunki nie było trudno.
Wczoraj wykonaliśmy pierwszy lot na Duo Discusie XT, na którym będziemy startować w klasie Dwumiejscowej. Z początku wydawało się, że wykonanie jakiegokolwiek lotu w tym dniu nie będzie możliwe, bo burza, która właśnie upodobała sobie miejsce nad Warszawą skutecznie blokowała rozwój termiki na W i NW od naszego lotniska na Babicach. Szybowiec składaliśmy w lekkim deszczyku i tylko niezłomna postawa Janusza spowodowała, że na starcie zameldowaliśmy się ok. godziny 14 i po krótkiej odprawie wzbiliśmy się w powietrze za sprawą naszego wysłużonego Jaka. Po odholowaniu w okolice Żerania wykonaliśmy próbę silnika pomocniczego i dolecieliśmy do pierwszych Cu w okolicach Nieporętu. Warunki nie nastrajały optymistycznie. Wznoszenia średnio od 0,6 do 0,9 m/s przy podstawie 900m nie pozwalały na planowanie zbyt długich przelotów, więc wykorzystaliśmy ten lot do sprawdzenia działania wszystkich podzespołów, przyrządów, ustawienia komputera a zarazem do porównania szybowca z innym egzemplarzem, na którym lataliśmy wcześniej. Po prawie 3 godzinnym locie, przy nie poprawiających się warunkach wylądowaliśmy na Babicach, nie wykonując wprawdzie żadnego imponującego przelotu, ale za to, mając już za sobą pewien bagaż doświadczenia oraz długą listę rzeczy do uzupełnienia, poprawienia w ustawieniach przyrządów.
Dzisiaj natomiast sytuacja była zgoła odmienna. Pierwsze Cu pojawiły się po godzinie 11. wabiąc zapalonych szybowników na lotnisko. Chmury ustawiły się na po wschodniej stronie Wisły na linii Otwockiej. Pan Wiktor, weteran latania w Warszawie, który pamięta jeszcze czasy lotniska na Gocławiu od razu oznajmił, że układ chmur, który wyraźnie były widoczne z Babic i kusiły swoimi kształtami, to „szlak otwocki”. Szybownicy, którzy latali z Gocławia wiedzą, że lasy w okolicy Otwocka i Celestynowa oraz wzdłuż linii kolejowej prowadzącej do Warszawy to bardzo dobre obszary termiczne. Niestety w tej chwili nie do wykorzystania przez szybowników z uwagi na aktualny układ przestrzeni powietrznej wokół lotniska na Okęciu. Ale, czy aby na pewno.... po chwili zastanowienia wpadliśmy na pomysł, aby wykorzystać posiadany w naszym szybowcu transponder i spróbować, w uzgodnieniu z kontrolą zbliżania, sprawdzić jak lata się w rejonach, które dawno nie były odwiedzane przez szybowników. Po zaciągnięciu szybowca na start i krótkiej odprawie wzbiliśmy się w powietrze przy pomocy, tym razem naszej klubowej Wilgi oraz kolego Radka (bardzo dziękujemy), który odholował nas na wschód w okolicę z daleka widocznego szlaku. Po nawiązaniu łączności z kontrolą i włączeniu transpondera udało nam się uzyskać zgodę na przelot w kierunku SE. Szlak rzeczywiście „działał”. Wznoszenia były do 2 m/s, podstawa chmur do 1600m nad terenem, co pozwalało na dość odważne posuwanie się w kierunku naszego pierwszego punktu. Dość szybko dolecieliśmy do strefy lotniska w Dęblinie i na trawersie Kozienic udaliśmy się w drogę powrotną na NW. Lot z powrotem odbywał się wzdłuż Wisły i mijając po kolei Sobienie, Karczew, Most Siekierkowski, Żerań skierowaliśmy się dalej na NW, cały czas będąc w kontakcie z przemiłym personelem kontroli zbliżania, następnie z Warszawa Informacja oraz z miłą Panią z Olsztyn Informacja. Lot nasz cały czas odbywał się wzdłuż szlaku, który ułożył się na kierunku SE – NW. Szlak ten zaprowadził nas aż w okolice Żuromina, gdzie postanowiliśmy zawrócić i skierować się na nasze lotnisko startu. W sumie wykonaliśmy bardzo ciekawy przelot długości ok. 380 km ze średnią prędkością ponad 110 km/h.
Korzystając z okazji chcieliśmy serdecznie podziękować kontrolerom, za miłą współpracę, bez której z pewnością dzisiejszy trening nie byłby tak ciekawy. Poza tym udało nam się spenetrować bardzo termiczne rejony, które od wielu lat nie były wykorzystywane przez szybowników. Na załączonych zdjęciach widać szlak prowadzący z okolic Brodnicy, aż do Tomaszowa Lubelskiego (420 km).
Marek Szumski
niedziela, 19 lipca 2009