Dzień 7. Konkurencja obszarowa.
Dzień 7. Konkurencja obszarowa.
Dzisiaj obszarówka dla wszystkich klas. Prognozy są dość słabe. Od rana cirrus zasłania niebo nad nami skutecznie blokując dopływ energii potrzebnej do wzbudzenia konwekcji. Po południu ma się pojawić nieco chmur konwekcyjnych, które będa sygnałem do rozpoczęcia konkurencji.
Taktyka na dzień dzisiejszy jest podobna dla wszystkich. Lecieć ostrożnie, pilnować innych, nie schodzić zbyt nisko, gdyż wznoszenia nad niezbyt wygrzanym terenem w tym rejonie zwykle są słabe i poszarpane. Dla klasy dwumiejscowej wyłożono 2,5 godzinną konkurencję w czterech obszarach o minimalnej długości 167 km i maksymalnej 450 km. Trasa przebiegała najpierw na południe w rejon lasów augustowskich, następnie na zachód, na północ i z powrotem. Pewną pułapkę dziś stanowiło ograniczenie wysokości do 1 650 m w strefie TMA C lotniska w Wilnie, gdyż podstawa chmur miała dochodzić do 1 800 m. Naruszenie tej strefy oznaczało oczywiście w najlepszym razie lądowanie w polu w miejscu naruszenia. Mając dość dobrą pozycję w tabeli oraz mając również na uwadze wszystkie zagrożenia dzisiejszego dnia związane ze zmienną pogodą postanowiliśmy zastosować taktykę raczej defensywną.
Odeszliśmy na trasę dość szybko po otwarciu startu i nabraniu odpowiedniej wysokości. Kierowaliśmy się na południe po lekko zaznaczonym szlaku, łapiąc po drodze wznoszenia o sile 1,3 – 1,6 m/s. Tylko jeden komin dał nam blisko 2,5 m/s. Dalej na południe warunki wyraźnie słabły i według naszej oceny nie pozwalały na efektywne kontynuowanie lotu, w związku z czym postanowiliśmy skierować się do następnej strefy na zachód. Jak pokazują logi, inne załogi zawróciły sporo wcześniej.
Dalej na zachodzie warunki były mniej więcej podobne. Słabo zaznaczone szlaki cumulusów pod pełnym pokryciem chmur wysokich mimo wszystko pozwalały na osiągnięcie średniej prędkości na trasie prawie 100 km/h. W ostatnim obszarze, dalej na północ wykręciliśmy już dolot i to skusiło nas do powrotu na lotnisko, kalkulując przylot kilka minut po wyznaczonym czasie. Dodatkowo brak perspektyw na znaczne przyspieszenie przelotu przyczyniło się do podjęcia decyzjo o powrocie mając prawie 100 metrowy zapas dolotu.
Po drodze jednak wznoszenia po prostej okazały się nadzwyczaj silne i w rezultacie przekroczyliśmy linię mety o ponad 4 minuty za wcześnie i nasza prędkość została zredukowana ze 104 km/g do nie całych 102 km/h. Najlepsza w tym dniu okazała się załoga litewska, która napotkała szlak prowadzący na północny zachód w głąb trzeciego obszaru. Umiejętnie wykorzystali warunki i osiągnęli znakomitą prędkość prawie 118 km/h, zdecydowanie wygrywając dzisiejszą konkurencję.
Marek Szumski
niedziela, 2 sierpnia 2009